Guadalupe

 
W tekście zostały umieszczone za zgodą wydawnictwa Rosikon Press
fragmenty książki 

,,SEKRETY GUADALUPE. Rozszyfrowanie ukrytego kodu”

autorstwa Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia

Historia objawień w Meksyku związana jest z odkryciem Nowego Lądu przez Krzysztofa Kolumba, który, wobec skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, poszukiwał nowej morskiej drogi do Indii. Natomiast jako człowiek religijny, pragnął, aby światło wiary rozbłysło wśród nieznanych ludów. Swoimi planami podzielił się z królową Izabelą Kastylijską. Ona z kolei przedstawiła to przedsięwzięcie swojemu małżonkowi, prosząc o finansowe poparcie. Król Ferdynand Aragoński sfinansował pierwszą wyprawę w 1492 roku. Zakończyła się ona odkryciem wysp San Salvador, Bahama, Kuby i Haiti. Następne trzy przyniosły kolejne odkrycia. W 1510 roku królowa Izabela zmarła. Kolumb stracił tym samym swoją protektorkę, co zakończyło czas jego wypraw.

W ślad z Kolumbem, drogę morską pokonywali konkwistadorzy, którzy zostali nazwani Pierwszą Audiencją. Po odkryciu Meksyku utworzyli struktury Nowej Hiszpanii. Kiedy jednak kierując się chęcią zysku, zaczęli nieludzko traktować miejscową ludność, kapłani katoliccy stanęli w jej obronie.

OBJAWIENIA NA WZGÓRZU TEPEYAC

W 1531 roku Juan Diego był już wdowcem, opiekującym się wujem Bernardino. 9 grudnia udając się do kościoła, przechodził przez najwyższe wzniesienie obok miasta Meksyk – górę Tepeyac. Tam usłyszał niezwykły śpiew ptaków, a gdy za nim podążył, ujrzał piękną kobietę, która go wzywała po imieniu.

Zbliżył się do Niej i zachwycił się Jej doskonałym pięknem (str. 25).

Niewiasta przemówiła do niego tymi słowami:

,,Wiedz, mój mały ukochany synu, że ja jestem zawsze Doskonała Dziewica, Najświętsza Maryja, Matka prawdziwego i jedynego Boga, który jest Dawcą i Panem życia, Stwórcą człowieka”.

Następnie Maryja poprosiła Indianina aby udał się do biskupa Meksyku i przekazał mu, że pragnie, by  wybudowano świątynię u podnóża góry. Juan Diego udał się do siedziby Juana de Zumarragi, który przyjął go i wysłuchał, ale nie dał wiary jego słowom (str. 22).

81W-Us-IsZL._SL1200_

Zasmucony mężczyzna wracając, ujrzał znów Maryję i prosił ją, aby posłała kogoś innego. Ona, jednak poleciła mu, aby następnego dnia znowu udał się do biskupa. W niedzielę, 10 grudnia Juan Diego pojawił się w siedzibie hierarchy. Ten znów cierpliwie wysłuchał jego opowieści i poprosił o znak.  Indianin natychmiast udał się na wzniesienie Tepeyac. Juan de Zumarraga obawiając się, że ma do czynienia ze zwiedzeniem, nakazał swoim sługom aby go śledzili. Oni jednak stracili go z oczu u podstawy wzgórza.

W tym czasie Juan Diego po raz trzeci spotkał się z Maryją, która zapewniła, że otrzyma znak dla biskupa – musi jednak przyjść nazajutrz na to samo miejsce (str. 28).

Kiedy jednak wrócił do domu, zastał swojego wuja chorego na tyfus, którym opiekował się przez cały następny dzień. Widząc, że choroba zmierza do śmierci, Bernardino zapragnął wizyty księdza, który miałby mu udzielić ostatnich sakramentów. W tym celu 12 grudnia rano, Juan Diego znowu przemierzał wzgórze Tepeyac. Ponieważ jeszcze nie wypełnił prośby Maryi, wybrał inną ścieżkę.

Nie przewidział, że niewiasta dojrzy go ze szczytu, zejdzie z góry i zastąpi mu drogę. Zmieszany Indianin przyznał że musiał zająć się ciężko chorym. W odpowiedzi Maryja pocieszyła go, by się nie martwił, bo właśnie w tej chwili jego wuj został uzdrowiony. Poleciła mu też, aby wspiął się na wzgórze Tepeyac, zerwał rosnące tam kwiaty i przyniósł do niej. Ziemia w owym miejscu była skalista i nieurodzajna. Chociaż był grudzień i panował lekki mróz, na wzgórzu kwitło mnóstwo rozmaitych kwiatów, których nie było dwa dni wcześniej. Juan Diego zerwał je i zaniósł do Maryi (zob. str. 32, 34).

Maryja starannie poukładała je w tilmie i odprawiła do biskupa, mówiąc, że te kwiaty są znakiem o który prosił. Jednak słudzy hierarchy nie wpuścili go do środka. Ostatecznie po długim czasie Juanowi Diego udało się uzyskać audiencję. Opowiedział więc o całym wydarzeniu, rozwinął tilmę, z której wysypały się kwiaty i wtedy na płaszczu ukazał się cudowny wizerunek. Biskup, głęboko poruszony tym, co zobaczył, poprosił aby mężczyzna został jego gościem, a rano zaprowadził go na wzgórze.

MATKA BOŻA W DOMU JUANA DIEGO

[1] Coatlaxopeuh (wymawiane: koatla-szope-uh) to termin w języku nahuatl, proponowany jako rdzenne pochodzenie nazwy Matki Bożej z Guadalupe (Virgen de Guadalupe). Nazwa ta często interpretowana jest jako „ta, która depcze/miażdży węża” (od coatl – wąż i xopeuh – deptać), łącząc tradycję chrześcijańską z mitologią aztecką, w tym z boginią Tonantzin. 

Pochodzenie: Termin ten został zaproponowany przez Mariano Jacobo Rojasa z Tepoztlán w połowie XX wieku jako alternatywa dla hiszpańskiego pochodzenia nazwy Guadalupe.