IV ROK. Podejmowanie ryzykownych zachowań

Wszystko co się dzieje w człowieku i wokół niego ma swoją przyczynę. Zachowania samoniszczące człowieka mają jeden wspólny mianownik. Człowiek nie czuje się kochanym. Jest to poczucie nieznośne, które na różne sposoby ludzie próbują zagłuszać. Najprościej silnymi, sztucznie wywołanymi emocjami.

Co jest takiego w człowieku, że z własnej woli pcha się w ekstremalne, zagrażające utratą życia sytuacje? Zdobywa ośmiotysięczniki zimą, nurkuje na szalone głębokości, penetruje jaskinie nieraz przepychając się przez wąskie szczeliny nie wiedząc co jest po drugiej stronie, podejmuje ryzykowne wyprawy, uczestniczy w szaleńczych wyścigach samochodowych, motocyklowych czy motorowodnych… Albo nawet specjalnie (nieraz za wysoką opłatą) wchodzi w sytuacje  wywołujące dreszcz emocji korzystając z „atrakcji” oferowanych w najprzeróżniejszych parkach rozrywki. Skacze na bungee, jeździ na rollercoaster, wchodzi do pomieszczeń gdzie straszy…Dlaczego wreszcie ludzie oglądają horrory?

Chodzi o uczucie przyjemności związanej z wydzielaniem się hormonu adrenalina a ściślej z uczuciem ulgi, rozluźnienia które odczuwa się po ustąpieniu sztucznie wywołanego stresu czy lęku. A więc chodzi o przyjemność. Może warto dowiedzieć się jaki może być koszt przeżycia tej przyjemności.

ADRENALINA

Odrobina wiedzy. Adrenalina to bardzo pożyteczny hormon, który przygotowuje organizm do reakcji na stres, strach lub wysiłek. Dzięki niej w ekstremalnych sytuacjach życiowych człowiek może zachować się nadnaturalnie skutecznie i obronić się przed zagrożeniem a nawet ocalić życie. Jej działanie obejmuje przyspieszenie akcji serca, podniesienie ciśnienia krwi, rozszerzenie oskrzeli (co ułatwia oddychanie) oraz zwiększenie poziomu glukozy we krwi, dostarczając w ten sposób szybki zastrzyk energii do mięśni i mózgu. W sytuacjach skrajnych działa pobudzająco na układ współczulny, a po zakończeniu reakcji często pojawia się uczucie rozluźnienia

Jednak nadmierna, sztuczna ekspozycja na adrenalinę szkodzi zdrowiu. Po ustąpieniu stresora, efekt adrenaliny może utrzymywać się do godziny. Wysoki sztucznie wywołany poziom hormonu może powodować negatywne skutki dla organizmu. Nadprodukcja hormonu spowodowana w odpowiedzi na chroniczny stres może doprowadzić do uszkodzenia serca, bezsenności, nerwicy, a także może wywołać zawroty głowy i zmiany widzenia. Przewlekły stres wywołuje wysokie ciśnienie krwi, promuje tworzenie się złogów w tętnicach i powoduje zmiany w mózgu, które mogą przyczynić się do rozwinięcia zaburzeń lękowych, depresji i uzależnień.

 Czy chodzi tylko o przyjemność płynącą z rozładowania sztucznie zbudowanego napięcia? Niekoniecznie. Drugim czynnikiem pociągającym ludzi  pchających się dobrowolnie w sytuacje skrajnego zagrożenia życia jest chęć zdobycia sławy i pieniędzy czy przeżycia satysfakcji i radości z pokonania siebie lub innych, z realizacji trudnego planu, a nawet z przekroczenia granic dotychczas nie pokonanych przez człowieka.

Rodzi się pytanie czy przyjemność, sława, pieniądze radość i satysfakcja są dostatecznym powodem do podejmowania ryzyka utraty zdrowia a nawet życia i tym samym niejako automatycznie utraty szczęścia możliwego do przeżycia na ziemi?

KIM JEST CZŁOWIEK

By poważnie odpowiedzieć na powyższe pytanie trzeba uporządkować rozumienie pojęć przyjemność, satysfakcja, szczęście. Dotykamy tu problemu antropologicznego: kim jest człowiek i do czego jest stworzony? Chyba wszyscy się zgodzą, że największą wartością dla człowieka jest jego szczęście na ziemi (dla wierzących ważniejsze jest szczęście wieczne, które zresztą jest w całkowitej zgodzie z prawdziwie pojmowanym szczęściem na ziemi, tak naprawdę płynącym z miłości i…. świętości.) Człowiek posiada wymiar cielesny, ale nie jest tylko ciałem. Posiada wymiar psychiczny, ale nie jest tylko „upsychicznionym” ciałem. Posiada wreszcie wymiar duchowy. Dzięki niemu może w pełni zapanować nad sobą i swoim życiem i ukierunkować je na prawdziwe wartości dające szczęście na ziemi i w wieczności. W imię wyznawanych wartości może się poświęcić podporządkowując im całkowicie życie a nawet oddając życie w ich obronie (np. męczennicy). Tak więc człowiek jest trójwymiarowy i dla każdego wymiaru zarezerwowane są inne przeżycia.  

WYMIAR CIELESNY


Przyjemność jest efektem reakcji ciała na bodźce. Przy czym atakowanie tymi samymi bodźcami systematycznie zmniejsza reakcję, aż do jej całkowitego zaniku. (Psychologiczne prawo znużenia.) Przykładowo szukający „szczęścia” przez przygodne kontakty seksualne musi stale zwiększać siłę bodźców by utrzymać reakcje na tym samym poziomie, Nie da się tego robić w nieskończoność. W końcu nic już nie działa i następuje całkowity zanik reakcji na bodźce seksualne (impotencja). Słowem przyjemnościami nie można się nasycić ale za to łatwo można się nimi „przejeść” i znudzić. Ideologia hedonizmu wmawia człowiekowi, że gromadząc wiele przyjemności osiągnie szczęście. Przyjemność, nawet najsilniejsza, nie jest szczęściem! Człowiek prymitywny całe życie podporządkowuje pogoni za doraźnymi przyjemnościami, które co prawda bywają silne i natychmiastowe ale też szybko zanikające.

WYMIAR PSYCHICZNY

Dzięki psychice człowiek może myśleć, marzyć, tęsknić, planować. Spełnienie oczekiwań daje radość, zadowolenie, satysfakcję, poczucie spełnienia. Im ambitniejsze i trudniejsze plany tym silniejsze przeżycia z ich realizacji. Są to przeżycia wyższe i dłużej trwające w czasie od przyjemności ale one również nie dają szczęścia. Ideologia indywidualizmu wmawia człowiekowi, że realizując swoje plany (samorealizacja) nawet kosztem innych ludzi osiągnie szczęście. Tym samym mówi, że do szczęścia nie potrzeba człowiekowi relacji miłości z innymi ludźmi a tym bardziej z Bogiem. Bazując na pysze człowieka stawia go na miejscu Stwórcy, by sam ustalał co mu da szczęście… Tylko w jednym przypadku to nie jest zgubne. Gdy  plan człowieka całkowicie pokrywa się z planem Stwórcy, który jako jedyny prowadzi do szczęścia. Ten plan należy odkryć i… realizować. Im bliżej nam do realizacji planu Stwórcy tym (obiektywnie) jesteśmy szczęśliwsi. Pełna zgodność z tym planem to idealna czystość, która jest jednocześnie świętością. A planem Stwórcy jest… miłość. Tylko dzięki wymiarowi duchowemu człowiek może poświecić siebie (a nawet swoje życie) drugiej osobie, której wartość odkrył i pokochał. Tą osobą, dla której człowiek jest gotów się poświęcić może być Bóg lub/i drugi człowiek. Relacja osób, w której ten drugi jest ważniejszy ode mnie jest miłością prawdziwą owocującą szczęściem. Tak, jedynym źródłem szczęścia są relacje miłości z Bogiem i ludźmi. Tak więc mistrz świata, stojący na najwyższym podium zapytany przez dziennikarzy jak się czuje, odpowiadając, że jest szczęśliwy po prostu myli pojęcia. Ma prawo być bardzo radosny, zadowolony, usatysfakcjonowany a nawet może mieć poczucie spełnienia ale to wszystko nie jest szczęściem. Jeżeli nieustannie morderczo trenując nie miał czasu i serca dla rodziny i dla Boga i za ten sukces zapłacił rozbiciem małżeństwa, zagubieniem w życiu dzieci i odejściem od Boga to ceną jego sukcesu była utrata szczęścia. 

Przykład z życia. Dwóch taterników Wojtek i Tadek wspinali się w Tatrach „na jednej linie” i obaj marzyli o Himalajach. Obaj założyli rodziny i doczekali się dzieci. Po urodzeniu drugiego dziecka Tadek (jak sam opowiadał) płacząc odłożył liny, haki i czekany. Zdecydował, że będąc mężem i ojcem nie może bez konieczności narażać swego życia. Po prostu nie wolno mu! Dziś jest ojcem rodziny, szczęśliwym mężem, ojcem trójki dzieci, teściem i dziadkiem. Wojtek zginął w Himalajach osieracając żonę i dzieci. Tak, to Tadek, a nie Wojtek miał rację.

HIERARCHIA WARTOŚCI

Czy to znaczy, że nie wolno zażywać przyjemności, spełniać swoich oczekiwań i ambitnych planów, zrezygnować z samorealizacji? Nie, tylko trzeba to wszystko poddać refleksji i ocenić w świetle jednoznacznej i czytelnej hierarchii wartości. Człowiek posiadający przymioty stwórcze: rozum i wolę powinien ich po  prostu używać. Nie jest to niestety modne i powszechne nawet (a może zwłaszcza) wśród lansowanych celebrytów. Jeżeli kobieta, rektor wielkiego uniwersytetu, wybrana przez środowisko akademickie na swego „przywódcę” mówi: „życie ludzkie jest najważniejsze, dlatego popieram protesty kobiet” (chodziło o decyzje Trybunału Konstytucyjnego, że zabijanie chorych dzieci przed urodzeniem jest niezgodne z konstytucją RP), to ja pytam: gdzie tu logika? Czy od rektora uniwersytetu nie można wymagać używania rozumu i elementarnej logiki wypowiedzi? Dzięki rozumowi bazującemu na rzetelnej wiedzy człowiek jest zdolny do poprawnej refleksji etycznej.   Dzięki refleksji etycznej z kolei, człowiek powinien odrzucić wszystkie przyjemności, oczekiwania i plany, które same w sobie są moralnie złe (grzeszne np. cudzołóstwo: zdrada współmałżonka czy jakakolwiek aktywność seksualna poza małżeństwem) lub te, które osiągane są nieetycznymi metodami (np. odkładanie poczęcia przy pomocy antykoncepcji lub planowanie poczęcia przez in vitro, czy robienie pieniędzy na czyjejś krzywdzie: handel narkotykami, rozpowszechnianie pornografii, czy „zwykłe” oszukiwanie klientów.) Tak więc dzięki wiedzy, rozumowi i bazującej na nich refleksji etycznej możemy precyzyjnie rozpoznać, które przyjemności, marzenia, oczekiwania i plany należy odrzucić ponieważ ich realizacja niszczyłaby szczęście. Jednak sama wiedza, że coś jest złe nie wystarcza. Potrzeba ponadto ukształtowanej woli (wolności wewnętrznej – integracji osobowej) żeby odrzucić działania złe (grzeszne) czyli niszczące szczęście nawet gdy jawią się jako bardzo przyjemne. Wola jest również niezbędna do tego by zmuszać się do robienia rzeczy dobrych, które są człowieczą powinnością nawet gdy grożą przykrymi konsekwencjami.  Kształtowanie woli jest procesem całożyciowym wymagającym podjęcia świadomego trudu. To nie przychodzi samo z wiekiem. Tu potrzeba odpowiedzialnego samowychowania, którego ważnym elementem jest refleksja nad własnym życiem (rachunek sumienia), planowanie swoich przyszłych działań oraz świadomie podejmowana asceza. Brak wdrażania w samowychowanie dzieci i ludzi młodych jest dramatycznym błędem panujących współcześnie mód i trendów wychowawczych. Ascezę całkowicie odesłano do „ciemnogrodu”. Dawniej dzieci w Wielkim Poście i w Adwencie nie jadły słodyczy a dziś rodzice sami kupują dzieciom kalendarze adwentowe i pilnują by dziecko codziennie „zżarło” czekoladkę. Zamiast codziennego rachunku sumienia  i robienia planu na dzień następny (poddanie codzienności decyzjom rozumu i woli) proponuje się młodym „róbta co chceta”. A więc życie bez refleksji etycznej i bez podjęcia trudu w  pracy nad sobą. To jawne otwarcie  drogi do demoralizacji, wszelkich uzależnień i w efekcie zagubienia w życiu. Nie mówiąc już o dziś wyśmiewanych akcjach typu „niewidzialna ręka” gdzie podejmowano dobre uczynki w tajemnicy by osoba obdarowana nie wiedziała od kogo otrzymała ten bezinteresowny gest miłości. Poświęcenie dla innych jest dziś nazywane naiwniactwem i niezaradnością życiową. Panoszący się hedonizm nakazuje koncentrację na własnych przyjemnościach a indywidualizm na swoim egoistycznie pojmowanym interesie pod hasłem prawa do własnego szczęścia. W efekcie dzieci i młodzież doskonale znają wszystkie swoje prawa i przyjmują postawę roszczeniową bez wypełniania elementarnych obowiązków. Efekty takich „systemów” wychowawczych są opłakane (i to bardzo dosłownie). Może kilka przykładów. 

BŁĘDNE SYSTEMY WYCHOWAWCZE

Będąc w polskiej parafii w Anglii przeczytałem treść plakatu (po polsku) adresowanego do młodych. Sprawdź czy nie jesteś ofiarą przemocy? Jesteś ofiarą przemocy gdy rodzice zatrzymują twoje kieszonkowe, gdy sprawdzają o której wracasz do domu, gdy ograniczają ci dostęp do komórki i internetu… tych „gdy” było kilkanaście a wszystkie równie absurdalne. O prawdziwej przemocy nie było ani słowa! W tejże Anglii 16 – letni chłopak zamieszkał u dziewczyny (za zgodą jej rodziców) i zażądał od swoich rodziców pieniędzy na utrzymanie. Rodzice odmówili nakazując powrót do domu. Chłopak podał rodziców do sądu. Wygrał sprawę i rodzice muszą płacić synowi na … cudzołóstwo. Parafianka znajomego księdza w Anglii wozi swoją kilkunastoletnią córeczkę samochodem (bo w komunikacji miejskiej jest niebezpiecznie) do kolegi na… sex. W Polsce nastolatka podała swoich rodziców do sądu (za radą pań z opieki społecznej!) bo nie pozwolili jej zamieszkać z dorosłym, o 10 lat starszym, narkomanem. W tym przypadku na szczęście sąd stanął po stronie zrozpaczonych rodziców. W innym przypadku absurdalne oskarżenie bardzo porządnych rodziców przez nastoletnią córkę spowodowało ustanowienie kuratora do kontroli postępowania rodziców. Przykłady można mnożyć… Czasem bezpodstawne oskarżenia przez młodych mają tragiczny finał. Oskarżony przez dwie dziewczyny o molestowanie seksualne młody ksiądz katecheta popełnił samobójstwo po odsunięciu go  od katechezy na skutek donosu. Po jego śmierci dziewczyny przyznały, że skłamały bo postanowiły się zemścić ponieważ nie postawił im… szóstek na świadectwach…

ZAGUBIENIE MŁODYCH

Czy młodzież jest zła? Nie, jest zagubiona i zdezorientowana na skutek sprzecznych informacji płynących od rodziców, ze szkoły, z wielkich mediów, z internetu, od zdemoralizowanych rówieśników. Odstąpiono od tradycyjnego wychowania do wartości, od wartościowania etycznego (czy wolno to robić). Zamiast tego dominuje podejście techniczne: możesz robić wszystko co potrafisz. (Choć święty Paweł ostrzegał: wszystko ci wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.) I tak na przykład w podejściu do in vitro rzesza naukowców zastanawia się jak to robić by była większa skuteczność zupełnie pomijając fundamentalne pytanie czy człowiekowi w ogóle wolno to robić. Co prawda Kościół Katolicki jednoznacznie potępia tę procedurę przede wszystkim ze względu na godność człowieka mającego prawo do poczęcia na skutek miłosnego aktu jego rodziców (por. Donum vitae, Watykan) to jest to całkowicie ignorowane przez „możnych tego świata”, ale także przez licznych zmanipulowanych ludzi podających się za wierzących..

Mamy z jednej strony zagubienie młodych (i nie tylko młodych) a z drugiej brak dojrzalej woli, która jest niezbędna w drodze do szczęścia. Droga do szczęścia zawsze jest trudna i zawsze pod górę. Właśnie w słabej woli, napotykamy bardzo ważną przeszkodę. Chodzi o nieumiejętność odmówienia sobie tak powszechnie reklamowanych złych, niszczących szczęście przyjemności (np. pornografia, zabawy seksualne, używki…) oraz rezygnacji z  tzw. samorealizacji a więc z pożądania sukcesów wynikającego z pychy człowieka (np. wzbudzenie podziwu, uznania, zainteresowania, sławy, pęd do awansów i władzy…) 

Jednak samo unikanie złych (grzesznych) przyjemności, oczekiwań i planów jeszcze nie wystarczy do szczęścia.  Skoro szczęście dają relacje miłości z Bogiem i ludźmi należy tym relacjom podporządkować całe życie. Planować przyjemności te, które pozytywnie wpływają na relacje miłości. Plany życiowe, oczekiwania, marzenia podporządkować pogłębianiu miłości do Boga, miłości małżeńskiej, miłości do dzieci, do rodziców i teściów i wreszcie miłości do innych ludzi wśród których można wybierać tych którzy wyznają bliski nam system wartości (np. Bóg, Honor, Rodzina, Ojczyzna). Nie wszystkich musimy równo miłować byle byśmy nikogo nie nienawidzili bo to blokuje rozwój człowieka, niszczy jego szczęście. 

Niestety wielu ludzi goniąc za przyjemnościami, za osiągnięciami materialnymi lub/i sukcesami w realizacji swoich planów zupełnie nieświadomie i niespodziewanie dla siebie samych utraciło szczęście. Tak bardzo dziś brakuje ludziom pogłębionej refleksji nad sensem życia na ziemi i nad wiecznością. Jesteśmy stworzeni z miłości i przeznaczeni dla miłości, jedynego źródła szczęścia. A po śmierci przeznaczeni do wiecznego szczęścia zjednoczeni z Bogiem- Miłością.

Jeżeli w planach życiowych nie uwzględnimy inwestycji w miłość rozumianą jako bezinteresowny dar z siebie samego to nasze życie utraci sens. Bo życie bez miłości  jest życiem bez szczęścia i zarazem bez sensu. Człowiek, który nie czuje się kochany traci ochotę do życia i ucieka w ekstremalne niebezpieczeństwa, odbierające świadomość używki, pracoholizm i coraz częściej posuwa się do samobójstwa. Zobaczmy tragedię człowieka niewierzącego, który odbiera sobie życie bo „nikt go nie kocha”. Tymczasem sam Bóg w szalonej miłości do niego oddał za niego życie w straszliwych męczarniach na krzyżu…

Jeżeli świat ludzi dorosłych się pogubił, to nie dziwmy się zagubieniu młodych. Oni uciekają w silne przeżycia od nieznośnego poczucia, że są nie kochani. Ich fatalne, zrywające z dobrymi obyczajami zachowania, demonstracyjne odrzucanie Boga i wszystkich tradycyjnych wartości, brutalność, wulgarność, agresja, ucieczka w używki i seks, cięcie się i w końcu próby samobójcze są jednym wielkim wołaniem o miłość

By ocalić młodych od zatracenia nie wystarczy ich kochać. Trzeba sprawić by w swoim subiektywnym odczuciu poczuli się kochani. Błogosławiony Stefan Kardynał Wyszyński mówił: ludzie mówią czas to pieniądz a ja wam mówię czas to miłość. By ratować młodych musimy poświęcać im czas. I właśnie poświęcać a nie tylko spędzać.

Potrzeba dziś wielkich wychowawców, którzy porwą młodzież jak Jan Paweł II słowami: musicie od siebie wymagać nawet gdyby inni od was nie wymagali.

Gdy młodzi w to uwierzą, to zmobilizują wszystkie swoje siły oraz pokornie na kolanach będą prosić o wsparcie wysiłków łaską to  wówczas ocalą swoje życie, swoje szczęście, swoją wieczność. Ocalą Kościół i…świat.

Jacek Pulikowski