IV ROK. Desensytyzacja na zło

DESENSYTYZACJA –  stopniowe zmniejszenie wrażliwości na bodźce wywołujące niepokój 

Ciekawi mnie, czy jako dorośli zastanawiamy się nad przenikającą całą naszą kulturę seksualizacją. Czy przekaz „uprawianie seksu jest taką samą przyjemnością jak zjedzenie czekoladki, przygodny seks pozamałżeński jest bezpieczną, zdrową normą” jeszcze kogokolwiek przeraża. 

Znajoma relacjonowała oglądany niedawno serial. Z zadowoleniem podkreślała, że jest orzeźwiająco normalny w zalewie postępowych, nudnych filmów przepełnionych feministycznym bełkotem i propagandą ruchów LGTB plus. Chodziło o film z głównym bohaterem, który był białym, heteroseksualnym mężczyzną, silnym, inteligentnym i szlachetnym, ocalającym piękne kobiety. Na tle pozostałych produkcji wydawał się wręcz wybitny, do tego stopnia, że nawet nie zwróciła uwagi na kilka delikatnie przedstawionych scen przygodnego seksu. 

Doszliśmy do takiego momentu, że cokolwiek nie pompującego nachalnie lewicowej propagandy na każdym kroku, wydaje się normalne.

Normalizacja kontaktów seksualnych z nieletnimi

Najbardziej skrajnym przykładem zmian kulturowych jest kulturowo akceptowana seksualizacja dzieci.  Rozmawiałam też niedawno z uczniami szkoły podstawowej o tzw. „nudesach”, czyli zdjęciach ukazujących części intymne. Zasadniczo zgadzają się, że wysyłanie takich zdjęć nie jest zbyt mądrym pomysłem. Jednak kilka dziewcząt (lat 12) stwierdziło, że jeśli wysyła się je z anonimowego konta i nie pokazuje twarzy to nie ma problemu. Młodzież generalnie uważa, że dzielenie się intymnymi zdjęciami jest akceptowalną normą i nie bierze pod uwagę konsekwencji. Wydaje im się, że nawet jeśli dojdzie do jakiegoś kontaktu seksualnego, będzie się to odbywało zgodnie ze scenariuszami z filmów przygodowych, czy opisami seksinfluencerek, które obserwują w mediach społecznościowych. 

Nieletnie dziewczęta w ogóle nie biorą pod uwagę, że mogą stać się ofiarami pedofila. Dla wielu z nich seksting, czyli erotyczne rozmowy oraz przesyłanie erotycznych zdjęć i nagrań przez Internet są po prostu rozrywką. Uważają, że nic im nie grozi. Nieletnia dziewczynka jako pierwszy komunikat od obcego mężczyzny dostaje prośbę o pornograficzne zdjęcie czy film i bez zastanowienia w to wchodzi, nie widząc w tym żadnego zagrożenia. Zainteresowanie pochlebia jej, a jeśli jest już w wieku budzącej się seksualności, czerpie z tego przyjemność. Uważa, że to jest bezpieczne, w końcu to się dzieje tylko online. 

Jednak jak pokazuje praktyka policyjna, pedofile z reguły dążą do kontaktów osobistych.  Kilka miesięcy temu rozmawiałam na ten temat z psychologiem biorącym udział jako biegły w sprawach o wykorzystanie seksualne nieletnich. Pani psycholog podkreślała, że gdy relacja online trwa wystarczająco długo, rozbudzona seksualność popycha nieletniego w kierunku zakochania, wyidealizowania relacji, w rezultacie czego decyduje się na spotkanie bezpośrednie. Oczywiście realia kontaktu seksualnego nieprzygotowanego na to (zarówno pod względem fizycznym jak emocjonalnym) dziecka zostawiają traumę. „Nie wiedziałam, że to będzie bolało, nie wiedziałam, że  on nie będzie pytał, czy może mnie wpierw gdzieś dotknąć, nie wiedziałam, że on nie przestanie jak mu powiem, że już nie chcę…” to częste zeznania ofiar. 

Zjawisko to widać też w raportach Europolu dotyczących wykorzystania seksualnego dzieci. Jak pokazały raporty z czasów lockdownów i nauki zdalnej nasilił się proceder produkowania pedofilnych materiałów pornograficznych przez samych nieletnich. Czyli – po sieci krąży coraz więcej filmów pornograficznych przedstawiających seks między nieletnimi. W produkcji i dystrybucji tych materiałów nie bierze udziału żaden dorosły. Motywacja? Nuda nauki zdalnej i uwięzienia w domu przed ekranami lub/i motywacja finansowa. 

Skąd ta zmiana?

Czym różni się świat naszych dzieci i wnuków od świata, w którym dorastaliśmy? Wszechobecną seksualizacją, do której się tak przyzwyczailiśmy, że jej nie zauważamy. Seks jest przedstawiany jako pozbawiona głębszego znaczenia przyjemność, analogiczna do zjedzenia czekoladki. Nie mówi się aktualnie nawet o realiach biologicznych seksu – np. o bólu towarzyszącym przerwaniu błony dziewiczej, czy mieszance hormonalnej towarzyszącej pierwszym doznaniom seksualnym, powodującej niezamierzone, czysto biologiczne i silne przywiązanie emocjonalne do pierwszego partnera. Niebezpieczne dla zdrowia fizycznego i psychicznego mity dotyczące seksu omawia w książce „You are teaching my child what?” dr Miriam Grossman. Lekarka omawia nie tylko mity przekazywane w mediach, ale też w ramach oficjalnie zaaprobowanych np. w Wielkiej Brytanii programów edukacji seksualnej. 

Seks przedstawiany w serialach, omawiany przez edukatorów seksualnych w Internecie, czy na łamach gazet a nawet materiałów „edukacyjnych” jest oderwany od rzeczywistości i wyidealizowany. Serialowy „partner” podczas seksu na pierwszej randce jest czuły, troskliwy, idealnie wyczuwa potrzeby swej partnerki i dostosowuje się do nich. Seksedukatorzy przedstawiają jakiekolwiek objawy zawstydzenia czy niezgody na praktyki seksualne rodem z filmów porno jako wynik problemów osobistych, bigoterię, zacofanie. Jednocześnie na każdym froncie przedstawiany jest jednostronny przekaz – kobieta (dziewczyna) może zachowywać się i ubierać w sposób wyuzdany, odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na mężczyźnie, który powinien z jednej strony czytać w myślach, co może się partnerce spodobać, a co nie, a z drugiej zadawać pytanie o zgodę przed wykonaniem jakiegokolwiek gestu czy dotknięcia. 

Z takimi oczekiwaniami i taką wizją seksu nieletnie dziewczęta idą na spotkanie z człowiekiem poznanym w Internecie. A na przykład badania sprzed kilku lat mówią o tym, że zaledwie 22% dzieci mówi komukolwiek o tym, że idzie spotkać się z kimś poznanym w Internecie. (Lizut i in 2004).

Z drugiej strony mamy obraz seksu przedstawiany w ogólnodostępnej pornografii – gdzie, jak pokazują badania, przemoc wobec kobiet jest normą. Niezależnie od tego czy nieletnia dziewczyna będzie miała do czynienia z pedofilem, czy z rówieśnikiem, nasyconym obrazami z filmów pornograficznych – wyidealizowany obraz przygodnego kontaktu seksualnego zostanie skonfrontowany z brutalną rzeczywistością. 

Co robić?

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę, że desensytyzacja na zło dotyka nas wszystkich. Jak opisałam na początku – może się okazać, że tak przyzwyczailiśmy się do wszechobecnej seksualizacji, że przestaliśmy na nią zwracać uwagę. Zastanówmy się też, jak rozmawiać o tym temacie nie tylko na poziomie norm moralnych (co od razu stawia nas na pozycji pruderyjnych dewot), a argumentów dotyczących wpływu przygodnego seksu na relacje, zdrowie psychiczne i fizyczne.

Dr Szymon Grzelak w książce „Dziki ojciec” podaje najlepszą receptę – rozmawiaj z dzieckiem na trudne tematy zanim zrobi to ktoś inny. Grupa rodziców, z którymi prowadziłam niedawno warsztaty sformułowała to bardziej brutalnie: „Jeśli nie rozmawiasz z dzieckiem na temat seksualności, zrobi to patoinfluencer z Internetu”. 

Od czego zacząć? Od podstaw, dotyczących dbania o swoje bezpieczeństwo i brania odpowiedzialności za swoje zachowania. Oznacza to, że nie wystarczą proste zakazy, lecz trzeba potrafić je uargumentować. Dla przykładu – mama czternastolatki zakazuje jej wyjścia na imprezę, na której będzie alkohol. Dziewczyna pyta dlaczego, skoro ona nie ma zamiaru pić, a mama konkretnie odpowiada, że alkohol działa rozhamowująco i koledzy (w normalnych warunkach zachowujący się w miarę kulturalnie), mogą ją wykorzystać seksualnie, a myślenie życzeniowe „oni tacy nie są” to tylko zaklinanie rzeczywistości. 

Tak samo uczymy zasad bezpieczeństwa w Internecie, wskazując, że jakiekolwiek nagabywania o intymne zdjęcia, pokazywanie filmów czy zdjęć części intymnych powinny skutkować natychmiastowym zablokowaniem rozmówcy i zgłoszeniem tego rodzicom czy innemu zaufanemu dorosłemu. Nawet jeżeli wydaje się to na pierwszy rzut oka bezpieczne, doświadczenia policji pokazują, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo zakończenia takiej relacji gwałtem. 

Tak samo jak (mam nadzieję) uczymy swoje córki, że nie należy samotnie chodzić po nocy przez ciemny park, uczmy je nie wchodzenia w te części Internetu które sprzyjają molestowaniu seksualnemu.

Oczywiście nie będziemy dziecka „straszyć seksem” a pokazywać konsekwencje wchodzenia w przedwczesne i przygodne relacje seksualne. Ostrzeżeniom musi towarzyszyć rozmowa o tym, jak piękna jest intymność będąca dopełnieniem znaczącej relacji miłości opartej na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Innymi słowy rozmawiajmy o tym, że gdy ktoś wchodzi w seks na poziomie czysto fizycznym, jak zwierzę, nie tylko odziera się z prawdziwie ludzkich doświadczeń miłości, ale naraża na doświadczenie przemocy. Z kolei seks będący dopełnieniem przyjaźni i miłości łączącej dwoje szanujących się ludzi jest wspaniałym i pięknym doświadczeniem, na które warto czekać.

Książkami, które mogą nam pomóc w przygotowaniu do takich rozmów są np. „Czysta miłość” J.Evert, Ch.Stefanick (W drodze, 2020), „Zakochanie i co dalej?” J. Pulikowski (Pomoc, 2015), „Odkryj skarb. Ona 13+” B. Mądra (Rubikon, 2019),   „Pokonaj żywioł. On 13+” M. Mądry (Rubikon, 2019) A dla osób anglojęzycznych wspomniana już książka „You are teaching my child what?” dr Miriam Grossman. 

Bogna Białecka, psycholog